Kwiecień. Nawet nie wiem, kiedy się zaczął, kiedy przeleciał i jakim cudem już się skończył! Ostatnie 30 dni to było życie na nieprawdopodobnie wysokich obrotach, ale maj wcale nie będzie łatwiejszy. Przyznam, że cieszę się, że ciągle coś robię, nie mam czasu na nudę. Chociaż, z drugiej strony, oczekiwanie na choćby jeden wolny dzień też męczy.
W kwietniu nie działo się nic nadzwyczajnego, poza szukaniem (i znalezieniem!) pracy, powrotem na uczelnię (takim dosłownym, zaczęłam chodzić na więcej zajęć niż wcześniej... a potem znowu zaczęłam z nich uciekać) i tyle.
W maju idę na jedenasty koncert happysadu, prawdopodobnie pojadę do Warszawy na siódmy koncert Lorein. Resztę czasu spędzę w pracy, albo na uczelni, a pierwszy tydzień poświęcam dodatkowo na pracę licencjacką, bo mam tydzień na oddanie całości, a moja ankieta pojawiła się dopiero dzisiaj (oklaski, proszę).
Jeśli chodzi o muzyczne i książkowe podsumowanie tego miesiąca, to polecam moją playlistę na Spotify: KLIKNIJ, ABY POSŁUCHAĆ :) Przeczytałam też powieść Zoelli - Girl Online, a obecnie jestem w trakcie czytania "Jednego dnia" Davida Nichollsa. Wiecie, w pracy mam dużo czasu.
Były ładne zachody słońca, szybko kończące się dni, wczesne pobudki, krótkie noce, dobre jedzenie i wieczorne spacery.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
1. Dziękuję za każdy komentarz!
2. Nie bawię się w "obserwację za obserwację", ale będzie mi miło, jeśli zaczniesz obserwować mojego bloga.
3. Adres bloga podaj tylko w przypadku, gdy nie masz go w profilu.
4. SPAM usuwam.