Zanim usiadłam, aby napisać tego posta, zabrałam się za porządkowanie obserwowanych blogów. Nagle, ze 114 obserwowanych zostało 56. To uświadomiło mi, jakie zmiany zaszły w blogosferze, ile osób odeszło, usunęło blogi. Kiedyś codziennie czytałam nowe posty, sama też dość sporo ich pisałam, ale nie umiem racjonalnie wyjaśnić, czemu wszystko teraz wygląda tak, a nie inaczej. Postów jest coraz mniej, ludzi też. O ile kiedyś komentarze sypały się lawinami (?), teraz o komentarz ciężko, o nowe posty też, to teraz jest... biednie. Muszę jednak przyznać, że i mi decyzja o powrocie zajęła dużo czasu, a wszyscy widzą, jak często coś tu piszę.
Siedzę w blogosferze już dobrych kilka lat, a dzisiaj nagle wzięło mnie na grzebanie w czeluściach Internetu. Swoje stare blogi usunęłam co do jednego, ale dzięki web.archive.org miałam niewątpliwą przyjemność przeczytania jednego posta, który został napisany przeze mnie w I klasie liceum i liczył niewyobrażalną ilość zdań, bo aż szesnaście, chociaż można się zastanawiać, czy na pewno tyle, bo niektóre z nich liczyły np. 3 słowa. Szał, proszę państwa! Mimo to, bardzo lubiłam tego konkretnego bloga i żałuję, że nie mam możliwości odzyskania innych postów, które tam publikowalam, bo czasem chętnie cofnęłabym w czasie i porównała, jak bardzo zmienił się mój styl pisania (Albo i nie?), spojrzenie na świat (chociaż dotarłam do jednej oceny tego konkretnego bloga, w której mnie niesłusznie zmieszano z błotem, bo byłam "ciągle na nie") i wszystko inne.
Ostatnie dni były mega szalone, wiecznie gdzieś biegałam - uczelnia, rozmowy o pracę, załatwianie formalności dotyczących wydarzenia, które organizowałam z moim kołem naukowym. Wszystko na szczęście wraca do normy - pracę znalazłam, wydarzenie się udało, a powrót na uczelnię, mimo, że dość bolesny, pokazał mi, jak bardzo zawaliłam przed świętami, kiedy zaczęłam olewać wszystko, co z zajęciami było związane (mam wykorzystane wszystkie nieobecności na ten semestr, oklaski dla mnie).
Tym samym, od wczoraj pracuję, znowu w gastronomii, chodzę na zajęcia (prawie wszystkie!), a wydziałowe spotkanie z Szymonem Jachimkiem, które w części organizowałam, przebiegło pomyślnie.
W tej chwili, gdy ktoś mnie spyta, czy wszystko jest u mnie w porządku,
bez zawahania odpowiem, że tak.

Ja właśnie często lubię wracać do mojego poprzedniego bloga jeszcze na Onecie, poczytać moje początki... kurde, zmieniłam się :-) Dobrze, że postanowiłaś wrócić :-) inni przychodzą i zostają, drudzy odchodzą ale w mniejszym stopniu :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, kiedy mnie kopnie ten zaszczyt, że poczuję zapał do częstszego pisania i udzielania się w blogosferze, która rzeczywiście podupadła. Widać gołym okiem, jak bardzo się zmieniła i szczerze przyznam, że patrzę na to z bólem serca, bo kiedyś to miejsce było dla mnie pewnego rodzaju azylem i na samą myśl o tym, że logując się na bloggera będą na mnie czekała masa postów do nadrobienia i sporo komentarzy do odpisania. Jeszcze mam cichą nadzieję, że kiedyś to miejsce na nowo odżyje, a Tobie życzę, aby ten zapał i chęci związane z powrotem szybko nie umknęły.
OdpowiedzUsuńPS. Lubię to zdjęcie. ;)
Hm... cieszę się, że u Ciebie w porządku;)
OdpowiedzUsuńZatem życzę Ci zdrówka!
UsuńPS na mojego bloga można wchodzić już bez zaproszenia :)
UsuńJa mam problem z systematycznym pisaniem kiedy zaczyna robić się coraz cieplej. Przynajmniej tak mi się wydaje po dwóch półrocznych przerwach właśnie w okresie letnim.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście teraz o komentarze coraz trudniej, może ludzie robią sie zbyt leniwi, żeby coś skomentować? Sama nie wiem co jest tego powodem. Ogólnie środowisko robi sie leniwe.
Witamy, witamy. Piękny masz szablon, tak na wstępie. :)
OdpowiedzUsuńPamiętam, jak byłam młodsza, w gimnazjum nawet, pamiętam jak blogosfera była najpiękniejszą krainą, w której przebywałam. No cóż. Gratuluję szczerze nowej pracy - oby była tą na dłuższy czas! :) Ściskam
Ja też usunęłam wszystkie stare blogi, ale całe szczęście, bo za każdym razem, kiedy je czytałam, płakałam ze śmiechu.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie, że u Ciebie w porządku.
PS Cudowny szablon.
Blogowanie umarło, a szkoda. Pamiętam ten rozkwit blogspota kiedy blog.onet upadł. A umarło, ponieważ jest bardzo mało tych wartościowych pamiętników, takich, których aż chce się czytać, które inspirują.
OdpowiedzUsuńJak ja się cieszę, że dodałaś ten link! Kiedyś go zgubiłam. ;)
Jak widzę, że wszycy piszą coraz mniej i coraz rzadziej, to i ja mam coraz mniej chęci do pisania... Mimo wszystko.
OdpowiedzUsuńChcę obejrzeć "Lie to me", ale teraz nadrabiam zaległe filmy, hihi :D
Aktualnie to nie mam czasu na blogowanie, nawet jakbym bardzo chciała sobie popisać ;')
UsuńCzytam i uśmiecham się. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że zrobiłam bardzo dobrze zakopując stare blogi w odmętach internetu, dzięki czemu zawsze mogę do nich wrócić. To coś wspaniałego. Poczytać, co się myślało kilka lat temu. W moim wypadku cofnąć można się nawet o 7 lat. Świetna sprawa :)
OdpowiedzUsuńnawet nie wiesz jak dobrze Cię tu widzieć.
OdpowiedzUsuń