W poprzedni weekend byłam w Poznaniu. Po raz kolejny pojechałam tam z powodu koncertu, jak się domyślacie, Lorein. Odwiedziłam też Sikorkę. To były naprawdę dobre dni, a powrót do domu był ciężki. Nie znoszę powrotów do rzeczywistości.
Koncert, który odbył się w poznańskim klubie Pod Minogą, był niesamowity. Mimo, że pojechałam na koncert chłopaków już szósty raz, tym razem usłyszałam "KOL", o który prosiłam od kilku miesięcy (dzięki, chłopaki!), a nawet... robiłam zdjęcia! Zostałam w to wrobiona przez Sikorkę, za co nadal mam ochotę ją zabić, ale ciiii. Było fajnie.
Poza wcześniej wspomnianym już przeze mnie koncertem, na którym byłyśmy w piątek (13ego), w sobotę poszłyśmy (zapomniałam dodać, że pojechała ze mną Olcia) na Stary Rynek, do Starego Browaru i (podobno) na jeden z lepszych kebabów - muszę przyznać, był serio dobry! (:D)
Lubię takie wyjazdy. Lubię się odrywać do rzeczywistości.
A w Starym Browarze było duuuużo zająców. Albo królików. No nie wiem, ale trzepnęłam nawet selfie z jednym. #przyczajonymostukrytyzając
W kolejny zaś weekend to ja będę mieć gości, w związku z łódzkim koncertem happysadu (idę już dziesiąty raz, dacie wiarę?). Cieszę się niesamowicie. Koncerty, ludzie, koncerty, ludzie. Like it.
też bym chciała selfie z królasem :D z Poznaniem też mnie wiążą miłe wpsomnienia :3
OdpowiedzUsuńPoznań jest dla mnie namiastką szczęścia. :)
OdpowiedzUsuńMoże i ja w końcu kiedyś pojadę do Poznania:D Cieszę się, że dobrze się bawiłaś:)
OdpowiedzUsuńPewnego dnia na pewno znajdę się w tamtym mieście. Być może z Tobą;*
OdpowiedzUsuńŁaaa, tyle razy widzieć jeden z ulubionych zespołów, magia ;)
OdpowiedzUsuńKurcze fajnie że tak śmigasz sobie po tych koncertach :D
OdpowiedzUsuńI zrobiłaś mi ochotę na kebsa :P
Jest naprawdę pozytywny i potrafi dać tą motywację, przekazać Ci tyle energii. Co najbardziej urzekło Cię w Warszawie?
OdpowiedzUsuńJa również uwielbiam duże miasta, ten gwar, ale Warszawa jest jednak zbyt zatłoczona.
OdpowiedzUsuńfota z królikiem wygrywa:)
OdpowiedzUsuń